wtorek, 1 lutego 2011

Ciasteczka z pestek dyni. Krucha radość popijana mlekiem.



Czy i Wam zdarza  się kupić jakiś produkt z konkretnym przeznaczeniem, które gdzieś umyka po powrocie do domu? Pozostaje konsternacja upchnięta gdzieś w kącie i produkt, który czeka na swoje pięć minut. Aż do końca przydatności. I wtedy zaczyna się nerwowe przeszukiwanie przepisów, by jakoś tę pomyłkę naprawić. Mnie zdarza się też kupić czegoś za dużo z myślą, że i tak zjemy wszystko. Prędzej czy później. I właśnie teraz nadeszło to później dla niespełna kilograma pestek dyni, które podjadam i, których końca nie widać.
Przypomniałam sobie o ciasteczkach, które jadałam w Szczecinie. Piekła je miejscowa piekarnia. W sam raz na smutki i zmęczenie, które dopadały czasami młodą mamę. Wychodziłam na spacer i choćby nie wiem co się działo, zawsze kończyłam tam, przed ladą wyłożoną ciasteczkami. Kiedy w rodzinie zaczęło przybywać mniejszych i większych sympatyków tych ciasteczek kupowaliśmy je w wielkich ilościach. Njabrdziej smakowały nam te oblepione pestkami dyni i słonecznika. 
Wspomnienie ich smaku wróciło do mnie. Pomyślałam, że spróbuję. Ich smak sprawił mi co najmniej tak wielką radość, jak uwaga córki:
- Mamuś, jedliśmy takie zawsze w Szczecinie...
To znaczy, że się udało. Jem je teraz zamiast śniadania, bo oprzec się nie mogę...Są chrupiące z zewnątrz i kruchutkie w środku, o delikatnym ale wyraźnym smaku pestek dyni. Są pyszne. I mają moc przywoływania pięknych wspomnień. Polecam. Wystarczy wymieszać całość łyżką, możecie więc przygotować je razem z dziećmi i cieszyć się wspólnie spędzanym czasem. A tę kruchą radość popijać szklanką mleka.  

Jutro zapraszam na naleśniki, w końcu przed nami La chandeleur...



Ciasteczka z pestek dyni

Składniki:
110 g zmielonych pestek dyni
110 g mąki orkiszowej
150 g masła
85 g drobnego cukru
2 czubate łyżki miodu
szczypta soli

Przygotowanie:
1. Wszystkie składniki umieszczamy w misce i mieszamy łyżką. Powstała masa jest dość klejąca. Nie przejmujmy się tym. Wstawiamy miskę do lodówki na minimum 1/2 godziny na najniższą półkę.
2. By ciasteczka zachowały ładny kształt najlepiej piec je w formie na mufiny. Jeśli takiej nie mamy możemy także upiec je w papierowych papilotkach do mufin, włożonych jedna w drugą, podwójnie.
3. Foremki smarujemy masłaem wysypujemy semoliną lub kaszą manną.
4. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160°
5. Formujemy talarki o średnicy dna foremek i wysokości do 1 cm. Wkładamy do środka i posypujemy pestkami tak, by pokryć dokładnie wierzch każdego ciasteczka, lekko dociskamy, by pestki dokładnie przylgnęły.
6. Pieczemy 20-25 minut. Odczekujemy kilka minut przed wyciągnięciem ciasteczek z foremek. Kiedy wystygną będą chrupiące i kruchutkie.

Smacznego!

31 komentarzy:

  1. No tak, u mnie tez od czasu do czasu cos 'zalega', ale nie przejmuje sie tym zbytnio gdyz i tak wszystko sie kiedys zuzyje ;)
    Ciasteczka swietne! Tez niebawem popelnie :)

    PS. Zapomnialam dopisac, ze pieklam jakis czas temu ten piernik ze sliwkami, byl naprawde wspanialy! Dziekuje za przepis Anno i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taką słodycz, można sobie wybaczyć i zajadać się do woli, bo zdrowszych ciastek nie widziałam. Przepis zapisuję do wypróbowania, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No popatrz, Szczecinianka a tych ciastek nie znalam. Zdradz Aniu, gdzie je kupujesz.
    Co do zalegajacych pestek dyni polecam ci zielone ciasto, ktora wyszperalam kiedys na delicious days (jesli oczywiscie jakies pestki ci jeszcze zostaly ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne ciacha, a do tego calkiem zdrowe!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie jadłam takich ciasteczek. W końcu od Szczecina dzieli mnie prawie cała Polska. Ale tutaj, gdzie mieszkam, też mam takie moje małe cukiernicze słabości; dość często podczas powrotu do domu zaglądam do pewnej cukierni i kupuję sobie obwarzanka greckiego, moją największą słabość. Połączenie ciasta kruchego i francuskiego, posypane skarmelizowanym cukrem. Pysznie!

    Ciasteczka zdają się być cudne i takie... zdrowe. Tak, bardzo podobałoby mi się takie śniadanie. Zresztą, takie smaczności mogłabym pogryzać cały dzień. :)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. o tak, pestki dyni to coś co uwielbiam. Najbardziej lubię je łuskać,m trudno jednak znaleźć dziś całek nasiona wraz z łupinkami. Ciasteczka wyglądają cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  7. no no , nie dość ,że ładnie się prezentują to i ciekawe w składnikach , i s serii mniej wyrzutów Sumienia i być może bez zmiany miejsca w portkach(choć to chyba naiwne bo jednak one takie bardzo dietetyczne to nei są :D)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Alez te ciasteczka musza byc pyszne! Zapisuje do wyprobowania.

    P.S. Moj M. co wieczor namietnie zajada sie pestkami dyni. Kupuje zawsze takie w lupinkach bo uwielbia ich slony smak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. śliczne i jakie "dietetyczne" :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią bym spróbowała, pestki dyni, słodkość miodu, naturalnie i apetycznie :)
    Chyba upiekę, bo mam mnóstwo dobrego miodu w szafce i duuużo pestek dyni.

    OdpowiedzUsuń
  11. nigdy nie byłam w Szczecinie, ale wyobrażam sobie jak pysznie muszą smakowac takie ciasteczka. chyba nawet specjalnie kupię dyniowe pestki i taką mąkę i je upiekę..

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne! Przepis sobie zapisuję i muszę wypróbować:) Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  13. cudowne ciasteczka.
    idealne do chrupania. chrup, chrup.
    z wąsami z zimnego mleka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Do Szczecina mam bardzo nie po drodze, muszę więc sobie chyba te pyszności upiec :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba każdy ma takie swoje smaki, gdzieś z daleka, które przez wspomnienia i odległość wydają się być jeszcze lepsze niż były i za którymi tęsknimy. U mnie takim smakiem przez lata była raz spróbowana na Mazurach babka ziemniaczana, latami przypominałam sobie jak smakowała i żadne placki ziemniaczane nie potrafiły mi jej zastąpić.
    Pierwszą swoją babkę zrobiłam dwa tygodnie temu – na szczęście Ty nie czekałaś tyle co ja i odtworzyłaś swoje szczecińskie ciastka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu, cudowne ciasteczka! wyglądają niezwykle apetycznie :)
    a co do kulinarnych wspomnień to takie są najpiękniejsze, a jeśli uda się je odtworzyć to tylko można sobie gratulować!
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bea,
    dziekuje Ci serdecznie. A propos piernika, to szczerze powiedziawszy czekalam na jakis komentarz...ALe pomyslalam, ze moze nie przypadl Ci do gustu. A tu prosze, taka niespodzianka. Bardzo sie ciesze. ALe smalec zapewnie czyms zastapilas? Czym? Pozdrawiam serdecznie,
    Urszulo,
    rzeczywiscie ich jedzenie ujdzie nam na sucho, polecam wiec, ja dzis wstawiam nastepna porcje, tym razem ze slonecznikiem. Pozdrawiam serdecznie
    Agnieszko,
    dzieki za podpowiedz z zielonym ciastem, wyprobuje chetnie. Ta piekarnia to byla jakas miejscowa inicjatywa na Prawobrzezu, ale pomysl chyba zostal tez podkupiony bo znacznie pozniej widzialam je chyba w Asprodzie. Pozdrawiam serdecznie
    Maggie,
    jesli zapomnimy o zawartosci tluszczu i cukru to z pewnoscia... pozdrawiam serdecznie
    Oliwko,
    zaintrygowalas mnie tym greckim obwarzankiem, poszukam, popytam, zobaczy,y, czy da si€ odtworzyc. A moze juz sama probowalas? Usciski serdeczne
    Ag Pe,
    takie podjadanie pestek dyni jest bardzo zdrowe, swietny nawyk i zupelnie wybaczalna kulinarna slabosc...pozdrawiam serdecznie
    Margot,
    a czy to przypadkiem nie Ty kiedys pisalas, ze akurat tym kryterium nie mozna sie kierowac? Slodycze to slodycze, skads musimy czerpac radosc zycia...pozdrawiam serdecznie
    Majeczko,
    jestem pewna; ze mu posmakuja, a i synek z pewnoscia posmakuje, usciski serdeczne
    ANiu,
    i koniecznie do sprobowania, PS. Paczka powinna juz dotrzec...pozdrawiam serdecznie
    Evitaa,
    to rzeczywiscie, grzech by bylo nie sprobowac... pozdrowienia serdeczne
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  18. Asiejko,
    cos mi sie zdaje, ze takie male slodkosci sa idealnie w Twoim guscie...pozdrawiam serdecznie
    ANiu,
    zapisuj i probuj i wpadaj jak najczesciej :-) serdecznosci
    Karmelitko,
    usmiechnelam sie na te wasy z mleka, dziekuje i serdecznosci Ci sle
    Nobleva,
    tak chyba bedzie najszybciej... pozdrawiam serdecznie
    Marto,
    masz racje, ze wspomnienia zdecydowanie poprawiaja i idealizuja smaki z przeszlosci, warto jednak do nich wracac i wracac i nimi zyc od czasu do czasu...serdecznosci Mhhmmm, babka ziemniaczana brzmi bardzo interesujaco...
    Eve,
    ja rowniez sie ciesze, szczegolnie, jesli komus jeszcze to sie przyda... pozdrowienia serdeczne
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  19. bo tak jest słodycz to słodycz , musi mieć kalorie( ja tam nigdy nie widziałam ich , nawet nie wiem czy one istnieją :D)
    Pewnie warto ,żeby były to słodycze lepsze niż gorsze ,ale domowe bezy są zdrowsze niż niektóre dietetyczne(aspartamy , pełno różnego Eeeee)

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz swieta racje, Margot. Nikt mnie nie przekona do kupowania ciastek w sklepie, uzywajac argumentu zdrowotnego. Wystarczy przeczytac etykiete...Jesli robie cos sama w domu to wiem, jakich skladnikow dodaje, i moge wybierac te eko lub bio, mniejsza o nazwe...Pozdrawiam serdecznie raz jeszcze, Anna

    OdpowiedzUsuń
  21. Anno, zrobilam tak jak w przepisie, gdyz za pierwszym razem zawsze robie zgodnie z oryginalem :)
    Smalcu uzywam rowniez do pierniczkow swiatecznych, wiec nie byl to problem (nie jestem weganka).
    A co do kupnych ciasteczek, to te ze zdrowej zywnosci sa mimo wszystko dobra alternatywa dla 'kupnych' tak ogolnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bea,
    i znowu musze sie z Toba zgodzic, masz racje,zagalopowalam sie... napisalam tak moze tez dlatego, ze sama i tak zawsze wole zrobic je w domu :-)
    A przede mna jeszcze jakies pol kilo pestek slonecznika do przerobienia. Zobaczymy co z tego wyniknie...pozdrawiam serdecznie
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  23. Z Twoim wspomnieniem smaku to tak jak z dzieciństwem pachnącym cynamonem - moc przywoływania pięknych wspomnień... Piękne:) A ciasteczka wyglądają bardzo uroczo:)

    OdpowiedzUsuń
  24. czy w sumie ma byc 110g pestek, czy 110 g zmielonych a dodatkowo jeszcze do posypania?

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy,
    110 g do ciasta plus troche do posypania. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziekuje. Wyszly smaczne ale baaaardzo tluste, chyba nie jestesmy przyzwyczajeni do tlustego. Szkoda bo dobrze sie zapowiadaly!

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam,
    Przyznam szczerze, ze nie mialam zupelnie takiego wrazenia, a wyczulenie na tlustosc czegokolwiek jest w naszej rodzinie wysokie. Troche jestem skonsternowana. Widze dwa wyjscia z tej sytuacji. Mozna do 120 g zmniejszyc ilosc masla lub tez - 1-2 lyzki masla zastpic ta sama iloscia gestego jogurtu. Polecam sprobawac i dac im druga szanse :-) Pozdrowienia serdeczne
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  28. Hm, no nie wiem dlaczego takie tluste byly. I nie chcialy sie odlepic od papilotek. Ale moze faktycznie sprobuje z jogurtem. Czytalam gdzie ze w ciastach mozna tez maslo zastepowac purée z migdalow, ale nie jestem pewna czy to zmniejszy zawartosc tluszczu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. To naprawde bardzo dziwne, bo tak jak widzisz na zdjeciu, wyszly suche i ladnie uformowane, bez klopotu wyciagalam je z papilotek. Jesli mam jakis klopot z przepisem to sprawdzam go jeszcze raz zanim opublikuje i jesli cos sie nie udaje to nie ujrze swiatla ekranu.
    Pomyslalam jeszcze, ze mozesz tez zmniejszajac ilosc masla dodac odrobine - to juz na wyczucie i stopniowo, zimnej wody. Sprzyja to kruchosci i odchudza ciastka jednoczesnie. Co do puree z migdalow. Mysle podobnie. Najczesciej stosowane przepisy to zastapienie czesci tluszczu gestym jogurtem lub kremowym twarozkiem. No i jest jeszcze margaryna, ale ja nie uzywam...
    Pozdrawiam raz jeszcze,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  30. Upiekłam i właśnie je zajadam. Są dobre, ale faktycznie bardzo tłuste. Studziłam je w formie, a później na papierowym ręczniku, który już 5 raz wymieniam bo przesiąka tłuszczem. Jak przechowywać te ciastka?

    OdpowiedzUsuń
  31. Przechowywac szczelnie zamkniete w puszce. Z mojej dzisiejszej perspektywy, kiedy to staram sie ponad wszystko unikac masla i w ogole tluszczow zwierzecych zmniejszylabym ilosc masla nawet do 100 g... albo w ogole zastapilabym je 100g oleju kokosowego. Pozdrawiam serdecznie

    Anna

    OdpowiedzUsuń