poniedziałek, 17 stycznia 2011

Merveilles. Kruche cudeńka czyli chrusty.



- Mamo, ile jeszcze dni zostało do moich urodzin?
- Wiecej niż wszystkie paluszki...
- No ale kiedy?
- Miesiąc.
- No to zostało mi już miesiąc dni do urodzin... Hurra!
Brak poczucia czasu to jeden z przywilejów dzieciństwa. Choć już świadomość dni tygodnia i osobiste preferencje z nimi związane to zupełnie inna sprawa.
- A jaki jutro mamy dzień? – pyta zaspane dziecię.
- Poniedziałek.
- To może nie pójdę do szkoły i zostanę w domu co?
Przywileje przywilejami a obowiązki obowiązkami. Damy radę, prawda?

Dobrego początku i udanej reszty tygodnia Wam życzę...

Merveilles (z franc. cudo, rzecz nadzwyczajna, chrust)
Zauroczyła mnie najpierw ich nazwa. A kiedy przeczytałam przepis pomyślałam, rzeczywiście – cudeńka. I juz po chwili je smażyłam. Są pyszne, kruchutkie i lekkie. Składniki macie na pewno w lodówce. Zagniata się je błyskawicznie, chwilkę dłużej zajmuje smażenie. Ale to i tak pestka, gdy spojrzy się na efekt. No i rzeczywiście smakują jak faworki, albo i lepiej nawet – bo są lżejsze i delikatniejsze. Do wypróbowania koniecznie.



Chrusty czyli kruche cudeńka

Składniki:
250 g mąki
3 jajka
60 g masła
szczypta soli
1 łyżeczka cukru pudru + 80 g do posypania
olej do smażenia

Przygotowanie:
1. Wysypujemy na stolnicę 200 g mąki i resztę składników. Łączymy, dosypujemy resztę mąki w miarę ugniatania. Tylko tyle ile potrzeba.
2. Kiedy ciasto jest jednolite i nie klei się rozwałkowujemy je cieniutko.
3. Rozgrzewamy olej w garnku.
4. Wycinamy z niego kwadraciki lub romby radełkiem, foremką (ja użyłam foremki 2x2, ale możecie użyć większej).
5. Wrzucamy ciasteczka po kilka sztuk na dobrze rozgrzany olej. Wybrzuszają się natychmiast, przewracamy je i kiedy się lekko zezłocą wyjmujemy i osuszamy na papierowym ręczniku. Posypujemy cukrem pudrem zmieszanym z cukrem waniliowym.




Przepis pochodzi z lutowego wydania "Saveurs".

Smacznego!

42 komentarze:

  1. Ha i będę pierwsza! Chrusty są bajecznie smakowite!!! faktem jest, iż potrzebne produkty mam w lodówce i szafkach :) już wiem co zrobię w Tłusty Czwartek :) szkoda, że nie dziś bo mam rozstrój żołądka :( buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. cudownie lekko te chruściki wyglądają!
    chwytam parę do pierwszej porannej kawy i uciekam do pracy :)
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Anno, nowa, piękna, radosna TY:)-fajnie spotkać Cię nową:)i cudne słońce na Twoich zdjęciach. A u mnie wciąż buro...:(
    Brak poczucia czasu to niekiedy coś, czego zazdroszczę dzieciakom.
    Nie mam pojęcia, czy przepis mojej mamy jest taki, jak TWój, bo sama jeszcze się nie zabierałam, ale u niej to raczej "na oko" i u nas zawsze mówił się chrusty. Kiedy podrosłam usłyszałam faworki i nie wiedziałam o co chodzi... A wykrawałaś "pieczątką" do pierożków?
    Buziaki:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiewiorko,
    Przykro mi, na szczescie Tlusty Czwartek jeszcze dlugo przed nami, przynajmniej dzisiaj tak mi sie wydaje...polecam i pozdrawiam serdeczne
    EVE,
    one wlasnie takie sa malutenkie, kruchutenkie, do kawki. A ich przygotowanie jest na tyle szybkie i nieskomplikowane, ze mozna je przygotowac z marszu i bez okazji...polecam i pozdrawiam serdecznie
    Ewelino kochana,
    dziekuje, wczoraj rzeczywiscie zagoscil u nas usmiech wiosny w postaci ciepla i pieknego slonca, a ptaki szalaly najbardziej...cudnie. Dzieci nie chcialy dzis do szkoly zalozyc zimowych kurtek. Myslaly biedactwa, ze tak juz pozostanie... Wykrawalam je po prostu kwadratowa foremka ale mozna wedle upodobania. Wychodzi ich, takich malutkich okolo 150 sztuk z pelnej porcji, usciski serdeczne i sloneczne
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  5. faktycznie cudeńka! jeśli jeszcze lepsze, niż faworki, to mmmmmm.......

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu! Słońce u Ciebie:) U mnie też od rana słoneczna, niemal wiosenna pogoda i radość, bo u nas od dziś ferie, więc zostajemy w domu:)
    Merveilles urocze, zarówno sama nazwa, a wygląd to już prawdziwa rozkosz!
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam chrust, mój jest zawsze bardziej prostokątny dlatego uważam że Twoje kwadraciki sa urocze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne kruchości!
    To sygnał dla mnie - zrób chrust wreszcie...

    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale słodkie z wyglądu i pewnie w smaku ;) Bardzo chętnie bym takie pochrupała, dobrze,ze karnawał jest usprawiedliwieniem ;) Pozdrawiam ciepło!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cukrowa wrozko,
    to oczywiscie opinia subiektywna absolutnie. Ale mysle, ze w pelni uzasadniona, polecam sprobowac, pozdrawiam serdecznie
    Aniu Droga,
    zazdroszcze, bo u nas wiosennie bylo tylko wczoraj i na reszte tygodnia jakos nie zapowiadaja slonca tylko jeszcze obnizenie temparatur...usciski serdeczne
    Wiosenko,
    mala odmiana zawsze mile widziana, pozdrawiam serdecznie
    Aniu,
    a tam sygnal... impulsik taki maly. ALe jak pyszny...usciski serdeczne
    Escapade Gourmande
    slodkie to one beda zaleznie od tego jak mocno je posypiemy, bo samo ciasto praktycznie nie ma w sobie przeciez cukru...Pozdrawiam serdecznie
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  11. Najmilej mnie w tym przepisie zaskoczył fakt że nie trzeba bić ciasta wałkiem czego ja osobiście nie lubię, a mimo to pęcznieją. Do zrobienia koniecznie. Pozdrawiam serdecznie M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mihrunnisa,
    pamietam, ze moja babcia tez zawsze musiala najpierw porzadnie ciasto na faworki zbic. A to wystarczy wyrobic i dokladnie, cieniutenko rozwalkowac. Wazne tez, aby tluszcz byl dobrze nagrzany. Wtedy wychodza delikatne, kruchutkie i nie nasiakaja. Pozdrawiam serdecznie,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu, pięknie się uśmiechasz na zdjęciu :)

    Chrusty i oponki chodzą za mną już od kilku dni, miałam mamę na wspólne pieczenie namówić, ale może zrobię jej niespodziankę i po prostu jej przy okazji najbliższej wizyty Twoje cudeńka sprezentuję...? Uroczo wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu, wygladaja doskonale. Ja przymierzam sie do zrobienia zwyklych faworkow ale podejrzewam, ze i na Twoje "cuda" predzej czy pozniej sie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne! I widzę, że masz specjalną foremkę do wycinania tych cudeniek. Coś w sam raz dla mnie - bo sama zawsze mam problemy z równymi kawałkami - czegokolwiek.

    Co do czasu... Tak, masz rację - dzieci mają swój i w ogóle nie patrzą na zegarki (bo i jak, skoro się na nich nie znają?). Dla mojego Małego Mężczyzny bez względu na to, kiedy - coś zdarzyło się wczoraj, dzisiaj albo jutro. Zależnie od nastroju. I niesamowicie to urocze...

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Amarantko,
    dziekuje, bardzo to mile...
    O, to bylby bardzo fajny pomysl...polecam i sciskam serdecznie
    Majko,
    lepiej predzej, lepiej predzej... zreszta sama sie przekonasz, ze swietnie bylo dac sie przekonac...usciski serdeczne
    Oliwko,
    bo tez i nic niegdy nie bywa ani rowne ani doskonale, idealne ksztalty wzbudzaja podejrzenia... Ojej, ale o istnieniu Malego Mezczyzny nie wiedzialam, choc przypominam sobie zdjecia kiedys u Ciebie...usciski dla Was serdeczne
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam kiedyś pierożki w tym kształcie. Chrust w tej wersji zachwyca mnie tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. cudownie wygladaja:) nic tylko chrupac:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też noszę się i noszę z zamiarem zrobienia chrustów... Planuję oczywiście tradycyjne faworki, ale Twoje wyglądają tak zachęcająco że może zrobię małe odstępstwo od konwencji, albo wprowadzę po prostu chrustowe urozmaicenie...:)Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja te cudeńka muszę w takim razie też wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepiękne! Po raz pierwszy widzimy chrusty w takiej postaci. Zawsze znajdzie się coś nowego ale starego :)
    Idealne do kawy i również jako upominek na zbliżający się Dzień Babci :)

    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  22. Podobnie jak aga i kaja pierwszy raz widzę taką formę chrustów. Muszę przyznać, że bardzo mi się ona podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Buonissimi ... :) ciao una felice serata

    OdpowiedzUsuń
  24. Evitaa,
    ksztalt nie jest az tak wazny. Ich smak zas jest naprawde niezrownany, pozdrawiam serdecznie
    Aga,
    rzeczywiscie sa kruche, polecam i pozdrawiam
    Nobleva,
    wyprobuj koniecznie i daj znac, jak Ci smakowaly, pozdrawiam serdecznie
    Dziewczyny Drogie,
    moja babcia odkad pamietam zawsze przygotowywala na nasze wisyty z okazji swojego swieta paczki i chrusty. Piekla je w ogromnych ilosciach i ustawiala na polmiskach, ktore staly na kilku kredensach...dzis to juz tylko piekne wspomnienie. Usciski serdeczne,
    Gula,
    z pewnoscia ma duzo uroku ale tez jest mniej pracochlonna, do zrobienia w kazdej wrecz chwili, z marszu, tak po prostu, do kawki...pozdrawiam serdecznie
    Stefania,
    Grazie :-)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  25. Anno chciałam tylko napisać że podlinkowałam mamie Twój blog i powiedziała cyt: Hurrra!!! w weekend robimy Twoje faworki :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. mam ochotę ustawić sobie jako tapetę drugie zdjęcie :)
    po prostu genialne wyglądają!
    a od faworków jestem totalnie uzależniona :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mihrunnisa,
    bardzo mi milo i ciesze sie, ze przepis i mamie sie przyda...pozdrowienia dla Was obu :-)
    Kas,
    jesli jestes uzalezniona od faworkow to to jest przepis w sam raz dla Ciebie, pozdrawiam serdecznie
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  28. Upiekłam je wczoraj. Są pyszne. Kruchutkie i delikatne. Mają tylko jedną wadę - błyskawicznie znikają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Kruche cudeńka"- jak to ładnie nazwałaś.
    Mnie jutro czeka faworkowy dzień.
    To będą Moje pierwsze.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. przepiękne i takie delikatne...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Śliczne :) W takiej wersji chrustów jeszcze nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzisiaj piekłam te kruche cudeńka i polecam innym ,są pyszne...

    OdpowiedzUsuń
  33. Violka,
    super, ze sprobowalas :-) Z tym znikaniem to masz racje, nie pamietam, co u nas ostatnio poszlo rownie szybko, jak te cudenka...pozdrawiam serdecznie
    Olciaky,
    trzymam kciuki, jestem pewna, ze Ci posmakuja, pozdrawiam serdecznie
    Żenia,
    oj, tak bardzo delikatne i lekkie, pozdrawiam serdecznie
    Aga-aa,
    ksztalty mozemy dobierac sobie indywidualnie, zaleznie od tego, co mamy w szufladzie i na co ochote, mnie posmakowaly w takiej malenkiej postaci, pozdrawiam serdecznie
    Aniu,
    to moze warto sprobowac? Nie sa wymagajace, wystarczy pol godziny i juz sa, usciski serdeczne
    Bozena,
    swietnie, ciesze sie, ze sprobowalas i ze posmakowaly, pozdrawiam serdecznie
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  34. Anno, mam wrażenie, że trafiłam na Twojego bloga dopiero pierwszy raz... Cóż za niedopatrzenie! Muszę to koniecznie teraz nadrobić, tyle tu bowiem u Ciebie wspaniałych przepisów okraszonych pięknymi i smakowitymi zdjęciami! Pozwolisz, że część przepisów od razu sobie zapiszę:) Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  35. Aniudo,
    alez prosze Cie bardzo korzystaj i smakuj...pozdrawiam serdecznie, Anna

    OdpowiedzUsuń
  36. Zrobiłam. I one rzeczywiście są cudne.
    Zdjęcia i moje rozczulania na temat smaku tych nadzwyczajnych, kruchych maleństw, na moim blogu ;).

    OdpowiedzUsuń
  37. Rzeczywiście cudne, kruche maleństwa, właśnie upiekłam, i jak dla mnie tysiąc razy lepsze niż zwykłe faworki,takie delikatne i szubciutko się je robi,zdecydowanie do wielokrotnego powtarzania, muszę się tylko zaopatrzyć w taką foremkę do wykrawania. Dziękuje za przepis i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Witam

    Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten blog. Świetne przepisy, cudne zdjęcia. Mam pytanko co do tych foremek, czy można je znaleźć w Polsce, czy mają jakąś konkretną nazwę? Wiem, że można użyć innych ale ja chcę właśnie poduszeczki, są tak słodko śliczne, a smak mogę sobie tylko wyobrazić :). Pozdrawiam serdecznie, Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Przymierzam się do tego, żeby w tym roku zrobić chruściki :) Ciotka mi zawsze mówiła, że do takiego głębokiego smażenia najlepszy jest olej rzepakowy bo nie zmienia smaku potrawy, a przy okazji można go trochę odsączyć z gotowej potrawy i jest mniej kalorycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Aniu,
    ja rowniez sie ciesze, ze tu trafilas. Foremki kupilam w Belgii, ale wiem, ze w Polsce tez mozna podobne kupic. Jesli sie nie uda, mozna je wykrajac radelkiem. A jesli bardzo bardzo Ci zalezy, moge je kupic tutaj i wyslac Ci. Nie byly drogie. Zycze powodzenia i pozdrawiam serdecznie, ANna

    OdpowiedzUsuń
  41. Ślicznie dziękuję, poszukam tutaj a na początek spróbuje z radełkiem :), pozdrawiam również, Ania.

    OdpowiedzUsuń