piątek, 29 października 2010

Kisiel z dyni

  

a może raczej ... budyń, zważywszy na zawartość mleka. Powiem szczerze, sam przepis bardzo mnie na początku zaintrygował. Podczas gotowania nabrałam nieco sceptycyzmu, który jednak szybko zniknął. Wystarczyła jedna łyżeczka. Spróbowałam i uśmiechnęłam się do siebie. A jednak. To jest po prostu pyszne. Przepis pochodzi z książki Elżbiety Kensy „Kuchnia Podkarpacia”. Mój kisiel podałam  karmelowymi chrupkami z pestek dyni, które są propozycją Anny-Marii także z okazji Festiwalu Dyni.



Kisiel w dyni

Składniki:
400 g dyni
2 szkl. mleka
80 g cukru
50 g mąki ziemniaczanej
odrobina soli
kawałek laski wanilii

Przygotowanie:
1. Obraną dynię ucieramy na drobnej tarce.
2. Gotujemy w garnku 1,5 szklanki mleka. Z reswcie rozrabiamy mąkę.
3. Gdy mleko się zagotuje wlezamy reszte mleka z mąką i gotujemy.
4. Dodajemy wanilię (ja dodałam już na samym początkudo zimnego mleka w garnku), cukier, sól i dynię. Gotujemy przez chwilę.
5. Podajemy na zimno.


Smacznego!

14 komentarze:

  1. no,wiesz co.....wiele dyniowych smakolykow widzialam juz,ale co chwila jeszzce jestem zaskakiwana milo,np. Twoim slonecznym i intrygujacym kisielem...
    Pozdrawiam weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwie słoneczny kisiel!
    Wprawdzie mam opór do połączenia dyni z mlekiem - z dzieciństwa...Ale skoro Ty polecasz, to musi być pyszne!
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo słoneczno- jesiennie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kisiel? Bardzo oryginalny pomysł i jak rewelacyjnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I mnie intryguje ten przepis! Szkoda, że nie byłoby komu zjadać takiej pyszności...

    Ściskam, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też zaskoczyłaś - bardzo. Listopadowe słoneczka...:). Teraz ja uśmiecham się do Ciebie:).
    Właśnie przyszłam - niesamowite historie się dzieją... Napiszę... Ale teraz zaczynam robić ciasto dla Mamy, bo w niedzielę ma urodziny:)
    Ściskacz serdeczny:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kisiel, budyń, zwał jak zwał - wygląda fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kisiel... fantastyczny!
    niebywały. i niezwykle oryginalny.
    a jaki kolor!

    OdpowiedzUsuń
  9. jest cudny. z tymi chrupiącymi kawałeczkami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu! Cóż za wspaniały deser!Tak się cieszę, że i brittle się "załapało":) Mam nadzieję, że ręka już zdrowa, skoro takie pyszności szykujesz!
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zobaczyłam tytuł Twojego posta i mnie zatkało... nie myślałam, że to możliwe :) a jednak...
    Wrzucam do zakładki "przepisy do wypróbowania".
    Miłej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda przepysznie. Nigdy nie robiłam kisielu z dyni. Zapowiada się ciekawie :>

    OdpowiedzUsuń
  13. Anno, właśnie zjadłam Twój kisiel - ja swój zmiksowałam na gładko. pycha! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń