piątek, 24 października 2014

Dyniowa tortilla z pieczarkami i wędzoną papryką.



IMG_0145

Scroll down for the English version


Codzienność przemija z wiatrem. Coraz więcej ostatnio „Pomyślę, o tym jutro”. (Żebym miała choć talię Vivien Leigh!). Do tego jeszcze konsekwentnie „Zrobię to jutro... ” I dobrze, jeśli w ogóle się uda. Skarżyć się nie będę – pewnie wszyscy tak mają. Do tego dorzuć jesień, deszcz, zimno, belgijską szarówkę, zapomniane rękawiczki, zawieruszone klucze od domu i dziurawe kalosze.

Z tyłu głowy jednak świadomość, że przecież mamy piątek! Rozpalimy w kominku, a w sobotę znajdziemy czas na niespieszne śniadanie. Tradycją w domu stały się piątkowe seanse filmowe. Netflix, może nie do końca okazał się tym, na co czekaliśmy, ale udaje nam się obejrzeć starsze filmy, które nam gdzieś wcześniej umknęły. Z ostatniego tygodnia godny polecenia jest „Le premier jour du reste de ta vie”, nie wiem, czy jest dostępny po polsku... Na dziś zaplanowany „The Mirror Has Two Faces”(„Miłość ma dwie twarze”) z Barbrą Streisand. Nabrałam znowu ochoty na ten film, kiedy przypomniała mi o nim Ewa (Ewcia, dzięki) i po tym, jak Marek Niedźwiecki puszcza w Trójce fragmenty jej nowej płyty, naprawdę świetne. (Szczególnie ten duet nagrany z Michaelem Boublé). Pisałam Wam już o spotkaniu z panem Markiem tu w Brukseli? Pewnie, że nie – bo to też jedno z zadań z kategorii – Zrobię to jutro. Jest dokładnie taki, jak można sobie wyobrazić, słuchając Trójki i czytają jego książki. Co najważniejsze – prawdziwy iskromny do tego szczery i nieśmiały. To spotkanie było naprawdę magiczne.  
Wracając do filmów. Na 14 listopada przewidziana jest z Polsce premiera świetnej, rewelacyjnej francuskiej komedii – „Za jakie grzechy, dobry Boże? ”( „Qu'est-ce qu'on a fait au Bon Dieu”)

Zobaczcie zwiastun, który – jak zawsze – świetnie zrobiony i obiecujący – nie pokazuje jednak, co się chwali, wszystkkich gagów – bo jest ich naprawdę wiele. Do tego, prosta acz świetnie pomyślona opowieść, a wszystko po to, by wytknąć nam ksenofobię i zakłamanie. Całość zabawna, lekka, z przymrużeniem oka, dobrze przetłumaczona – co ważne i jednocześnie, skłaniająca do refleksji. Zobaczcie koniecznie!




Dziś proponuję Wam tortillę. Mam do niej wielką słabość, od kiedy nauczyła mnie ją przyrządzać moja hiszpańska koleżanka. Tutaj znajdziecie wersję z tuńczykiem – przepyszną, no i dzieci nie zorientują się, że w środku jest ryba. Tortilla to świetny pomysł na lunch zaniesiony do pracy. Równie dobra na zimno jak i na ciepło, sycąca i niekłopotliwa z transporcie. Polecam gorąco! Wersja z dynią, dzięki dodatkowi wędzonej papryki jest ciekawa w smaku. Przekrojona pięknie się też prezentuje...

Dobrego weekendu, Kochani.


IMG_0160


Dyniowa tortilla z pieczarkami i wędzoną papryką 

Składniki: porcja na 6 osób
400 g ziemniaków (waga po obraniu)
3 średnie szalotki
400 g dyni (waga po obraniu)
250 g pieczarek
sok z cytryny
sól morska, pieprz
wędzona papryka słodka i pikantna
suszone oregano
175 ml oliwy z oliwek
8 dużych jajek (najlepiej zerówek) 

Przygotowanie:
1. Obieramy ziemniaki. Kroimy je w plasterki o grubości ok. 3 mm. Podobnie postępujemy z cebulą i dynią.
2. Rozgrzewamy oliwę na patelni. Przekładamy ziemniaki. Solimy. Gotujemy, mieszając delikatnie od czasu do czasu, do miękkości. Potrwa to około 10-15 minut.
3. Przelewamy zawartość patelni na sitko, by odcedzić nadmiar oliwy. Bez obaw – ziemniaki to nie bakłażany nie wchłoną całej oliwy –powinniśmy odzyskać minimum 125 ml oliwy po ugotowaniu ziemniaków.
4. Na tej samej patelni podduszamy cebulę, przekładamy na bok. Następnie dynię, po niej pieczarki skropione obficie sokiem z cytryny.
5. W misce roztrzepujemy widelcem jajka, solimy je. Dodajemy pieczarki i dynię, roztrzepujemy ponownie, ale tylko do połączenia. Nie napowietrzamy zbytnio całości.
6. Do jajek przekładamy ziemniaki, mieszamy delikatnie, do połączenia składników.  Doprawiamy, dodajemy oregano.
7. Nieprzywierającą patelnię smarujemy oliwą. Wylewamy na nią całą masę, wyrównujemy wierzch. Smażymy około 7 minut z jednej strony. Nie kombinujemy, nie podważamy. Jedynie dla pewności odczepiamy nożem od patelni brzegi tortilli. Przykrywamy wierzch talerzem, na który przekładamy tortillę, po czym delikatnie ześlizgujemy ją na patelnię i smażymy nieco krócej – około 3-4 minut z drugiej strony. Wyłączamy gaz, pozostawiamy na ok. 5 minut przed pokrojeniem. Podajemy z sałatą i dobrym hiszpańskim winem.  

Uwagi:
1. Warto użyć najwyższej jakości składników, ale jeśli takimi nie dysponujemy, nie rezygnujmy, to naprawdę wyjątkowy, nawet jeśli niezbyt wyszukany posiłek.
2. Dictum absolutnej prostoty ogranicza użycie przypraw jedynie do soli, pieprzu wędzonej papryki i oregano.
3. Do tortilli potrzebujemy ziemniaków nierozpadających się podczas gotowania, spośród belgijskich odmian najlepsza będzie Nicola.
4. Ziemniaki możemy pokroić na mniejsze plasterki. Ja użyłam do tego krajalnicy ale w zasadzie powinno się kroić je ręcznie.


Butternut Squash Tortilla with mushrooms and smoked paprika
Ingredients:
3 medium shallots
400 g potatoes (weight after peeling)
400 g butternut squash (weight after peeling)
250 g meadow mushrooms
lemon juice
175 ml olive oil
8 large eggs
smoked paprika (sweet and hot)
oregano
salt and freshly milled black pepper


Instructions:
1. Peel and thinly pare the potatoes using a potato peeler and slice them into thin rounds. Do the same with butternut squash.
2. Heat olive oil in the frying pan and, when it's smoking hot, add the potatoes.
3. Toss them around in the oil to get a good coating, then turn the heat right down to its lowest setting, add a generous sprinkling of salt and pepper.
4. Let the potatoes cook gently for 10-15 minutes, or until tender.
5. Turn them over halfway through and shake the pan from time to time, as they are not supposed to brown very much but just gently stew in the oil.
6. Put them into a strainer to regain the overflow of an olive oil. Let the onions cook gently until tender.
7. Meanwhile, peel and cut the onion in half, then thinly slice each half and separate the layers into half-moon shapes.
8. Heat 1 tablespoon of the regained olive oil in the frying pan. Let the onions cook until tender. Set aside.
9. Slice mushrooms and sprinkle them amply with lemon jus. Heat 1 tablespoon of the regained olive oil in the frying pan. Let the mushrooms cook about for 3-4 minutes. Set aside.
10. Heat 1 tablespoon of the regained olive oil in the frying pan. Let the butternut squash cook until tender.
11. Break the eggs into a large bowl and, using a fork, whisk them lightly - it's important not to overbeat them.
12. First transfer the potatoes to the eggs in the bowl.
12. When the onions, potatoes, mushrooms and butternut squash are cooked, quickly transfer them to the eggs in the bowl.
8. Add a seasoning.
9. Mix the potato and eggs thoroughly.
10. Put the frying pan (24 cm diameter) on the heat. Use a non-stick pan if you don't have a well-seasoned frying pan.
11. Pour the whole lot into the frying pan and turn the heat down to its lowest setting immediately.
12. It's going to take about 10-15 minutes to cook slowly, covered.
13. When there is virtually no liquid egg left on the surface is time to turn it over to cook the other side.
14. First draw the edge in gently with a knife. Then place a large and flat plate over the pan, invert both so that the tortilla is on the plate. Put the pan back on the heat and gently ease the tortilla back in.
14. Give it about 2 minutes more, then turn the heat off and leave it for a further 5 minutes to settle.
15. Serve hot or cold, with a salad and a glass of Spanish wine. I would say that tortilla tastes better when it's cold a day after.

Enjoy!

IMG_0147
Smacznego!

środa, 22 października 2014

Sałatka z jarmużem, pomarańczą, buraczkami i kozim serem.


IMG_0129

Scroll down for the English version


„Wszystkie dzieci są pełne życia i w naturalny sposób poszukują radości, więc kiedy człowiek ma trochę energii i odnosi się do nich z dobrocią, w ciągu kilku minut zapominają o buncie czy złości. Rzecz jasna, deprymujące jest to, że świadomość, iż wystarczy potraktować je dobrocią, nie stanowi absolutnie żadnej pomocy, kiedy zostaję wciągnięty w sam środek bagna łez i frustracji. A kiedy już znajdę się w tym bagnie, każde nowe działanie prowadzi tylko do wkręcania się w nie o jeszcze jeden obrót głębiej. Równie deprymująca jest świadomość, że przecież mam do czynienia z d z i e ć m i. Że to d z i e c i wpychają mnie w to bagno. Jest w tym coś wysoce niegodnego. W takich sytuacjach tak bardzo oddalam się od człowieka, którym chciałbym być, że bardziej oddalić się już nie można. O niczym takim nie miałem pojęcia, dopóki nie urodziły mi się dzieci. Sądziłem, że wszystko się ułoży, jeśli tylko będę dla nich dobry. I właściwie tak się dzieje, chociaż nic z tego, co wcześniej widziałem, nie ostrzegło mnie przed inwazją, jaką jest pojawienie się w życiu dzieci. Ta niesłychana bliskość, jaką się buduje, to ciasne splecenie własnego temperamentu i nastroju z ich temperamentem i nastrojem, sprawiające, że nie można już zachować dla siebie wszystkich swoich najgorszych stron, nie można ich już ukrywać, ponieważ nabierają kształtu poza tobą, odbija się i wraca do ciebie. To samo dotyczy, rzecz jasna, stron najlepszych.” 

Zaczynam znowu cytatem. Basia dobrze rozszyfrowała autora i tytuł. Chodzi o "Moją walkę" Karla Ove Knausgårda. Nie pamiętam już, jak to się stało, że ją kupiłam. Co mną powodowało? Z całą pewnością nie informacja z okładki książki o „rzeczywistości przerażającej bardziej niż najmroczniejsze skandynawskie kryminały”. Nie przeczytałam żadnego z tych publikowanych aktualnie. Może zdecydowała ciekawość? Same tylko 3 pierwsze tomy "Mojej walki" opublikowane w Polsce to ponad 1500 stron. Walka? Jaka walka? Zważywszy, że temat tak mało spektakularny jak życie jednego tylko człowieka. Wyzwanie?
Mieszane uczucia od pierwszej strony. Językowa prostota kontra błyskotliwość rozważań. Chęć, potrzeba nawet identyfikacji z bohaterem kontra niechęć do niego. Świadomość, że jego przeżycia są bliskie, ba! niemal Twoje własne i jednocześnie trudne do zaakceptowania. Nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że motorem sprawczym wszelkich działań bohatera jest strach, paniczny, organiczny strach. Przed czym? – padnie słuszne pytanie. 
Zaczyna się od strachu przed ojcem, który organizuje każdą chwilę życia małych chłopców, ich matki i rodziny w ogóle. Strachu, który kieruje także samym ojcem. 
Dlaczego mimo wszystko polecam te książkę? Bo nawet jeśli chwilami jest bolesna, smutna, dołująca, paraliżująca jest zwyczajnie prawdziwa. Nigdy nie byłam dorastającym chłopcem i wiedzę o tym, co czuje i jak funkcjonuje czerpałam głównie z Adriana Mola. Kiedy czytałam "Moją walkę" pomyślałam, że w szczególny sposób poruszy ona mężczyzn. Ale i mnie ta lektura wzbogaciła po wielokroć. 
Czy może podobać się książka, której bohatera się nie lubi i jednocześnie podziwia? Co znaczy podoba? I czy koniecznie musi się podobać? A może wystarczy, że oburzy, zastanowi, skłoni do refleksji, obudzi, sprawi, że człowiek zgłodnieje i łaknie każdego kolejnego słowa, każdej następnej linijki? Na szczęście jest ich wiele… I to jest prawdziwa Uczta.

Karl Ove Knausgård, Moja walka. Księga 1, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014

Sezon na jarmuż na dobre się rozpoczął. I bardzo się z tego cieszę. Sałatka, którą widzicie poniżej posmakowała nawet cud-mężowi. Myślę, że to za sprawą dressingu, który w przypadku jarmużu gra kluczową rolę. Polecam gorąco.


IMG_0143

Sałatka z jarmużem, pomarańczą, buraczkami i kozim serem

Składniki:
3-4 garści jarmużu (dokładnie umytego, posiekanego dość drobno)
2 małe lub średnie upieczone buraki
1 pomarańcza
150 g miękkiego sera owczego
2-3 łyżki posiekanej kolendry lub pietruszki
uprażone pestki dyni i sezam (lub gomasio) do podania
 
Na winegret:
ząbek czosnku
8 łyżek oliwy z oliwek
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
sól, pieprz
1 łyżeczka aceto balsamico
1 łyżka octu z czerwonego wina

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy winegret umieszczając wszystkie składniki w małym słoiku. Zakręcamy, wstrząsamy nim do powstania kremowej, gęstej konsystencji. Odstawiamy na kilka minut.
2. Winegretem polewamy jarmuż, mieszamy rękami, dbając o to, by dokładnie rozprowadzić sos. Odstawiamy na minimum 1 godzinę, najlepiej na kilka.
3. Kroimy buraczki na mniejsze części. Ser rozdrabniamy palcami, pomarańcze obieramy pozostawiając jedynie miąższ, który kroimy na mniejsze cząstki. Siekamy kolendrę. Łączymy z jarmużem.
4. Całość posypujemy pistacjami, pestkami dyni i sezamem. Dobrze odnajdują się tu pestki granatu.
 
Orange Beetroot Kale Salad with Cilantro and Pistachios

Ingredients:
2-3 cups kale— cleaned carefully, stems discarded and leaves thinly sliced
orange - peeled
2 beetroot – broiled, chopped
150 g creamy goat cheese
2-3 tablespoon cilantro - chopped
sesame (or gomasio) and pumpkin seeds, pistachios to serve

For salad dressing:
extra virgin olive oil
salt, black pepper
1 garlic clove – chopped
1 teaspoon honey
2 tablespoons fresh lemon juice
1 teaspoon balsamic vinegar (aceto balsamico)
1 tablespoon red wine vinegar

Instuctions:
1. Prepare salad dressing. Peel and finely chop the garlic. Put the garlic into a clean jam jar with the red wine vinegar, aceto balsamico, lemon juice and a pinch of salt and pepper, shake well until the salt is completely dissolved. Add extra virgin olive oil and honey. Continue with shaking until the mixture becomes creamy.
2. Pour the dressing over the leaves from a height and toss the leaves, using the tips of your fingers, until every single leaf is coated. Set aside for an hour.
3. Stir orange, beetroot, cheese, cilantro into a kale and toss well.
4. Scatter the sesame, pumpkin seeds and pistachios on top and serve.

Enjoy!

IMG_0124
 

Smacznego!

poniedziałek, 13 października 2014

Chlebek dyniowo-bananowy. Healthy Pumpkin Banana Nut Bread (Gluten free, refined sugar free)


IMG_0095

Scroll down for the English version
 

Wymarzyłam go sobie właśnie takim, jak go widzicie. Idealnie wilgotny (następnego dnia jeszcze na niej zyskuje), słodki, bogaty w smaku i konsystencji, aromatyczny, pożywny. Bez glutenu, bez cukru, z minimalną ilością oliwy.
Po przepis zapraszam już wkrótce. Polecam gorąco!

“Rozumienie świata to ustawianie się w określonej odległości od niego. To co jest za małe, aby było dostrzegalne gołym okiem, na przykład cząsteczki i atomy, powiększamy, to zaś, co jest za duże, tak jak formacje chmur, delty rzek i gwiazdozbiory, zmniejszamy. Kiedy już sprowadzimy wszystko do zasięgu naszych zmysłów, zaczynamy to utrwalać. To co utrwalone, nazywamy wiedzą. Przez całe dzieciństwo i młodość mozolnie staramy się ustalić właściwy dystans do rzeczy i zjawisk. Czytamy, uczymy się, doświadczamy, korygujemy. Pewnego dnia docieramy do punktu, w którym wszystkie niezbędne odległości są już wyznaczone, wszystkie niezbędne systemy stworzone. Wtedy czas zaczyna płynąć szybciej. Nie napotyka już żadnych przeszkód, wszystko jest ustalone, czas płynie przez nasze życie, dni znikają w dzikim pędzie i zanim zdążymy się zorientować, już mamy czterdzieści lat, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt... Sens potrzebuje pełni, pełnia potrzebuje czasu, czas potrzebuje oporu. Wiedza to dystans, wiedza to bezruch i wróg sensu.”

Dziś tylko fragment książki, która mnie ostatnio pochłonęła (może ktoś pozna, o jaki tytuł i autora chodzi?), do przemyślenia i oczywiście obiecany przepis na chlebek dyniowo-bananowy. Prze-pysz-ny. Polecam gorąco!


IMG_0098

Chlebek dyniowo-bananowy z orzechami. Bezglutenowy, bez cukru, bez laktozy 

Składniki:
4 jajka
4 łyżki miodu
150 g purée z dyni
1 dojrzały banan
2 łyżki soku z cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
120 g mleka kokosowego
20 g oliwy z oliwek
85 g mielonych migdałów
65 g wiórków kokosowych
80 g posiekanych drobno orzechów włoskich
100 g posiekanych suszonych moreli
75 g mąki amarantusowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli 

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy keksówkę o wymiarach 26x11 cm. Wykładamy ją papierem do pieczenia lub smarujemy tłuszczem i wysypujemy mielonymi migdałami.
2. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160 stopni.
3. Łączymy wszystkie suche składniki z morelami. Odstawiamy.
4. Mikserem ubijamy jajka z miodem.
5. Łączymy mleko kokosowe z oliwą, odstawiamy.
5. Banana rozdrabniamy widelcem na gładką papkę, mieszamy z dyniowym purée. Dodajemy sok z cytryny i posiekaną drobno skórkę.
6. Do ubitych jajek dodajemy dyniowe purée, mieszamy dalej na średnich obrotach miksera.
7. Wlewamy mleko kokosowe z oliwą, mieszamy.
8. Wsypujemy suche składniki. Łączymy. Wylewamy do przygotowanej foremki.
9. Wstawiamy do piekarnika. Pieczemy z nawiewem 50 minut, następnie sprawdzamy patyczkiem, który po wyjęciu powinien być suchy. (Jeżeli nie włączamy nawiewu pieczemy w temperaturze 180 stopni). Czas pieczenia, zależnie od piekarnika, może przeciągnąć się do 70 minut. Nie ma obaw o jego wysuszenie. Dynia i banan zapewniają ciastu odpowiednią wilgotność.

English version

This bread marries the autumn flavor of pumpkin with the tropical flavor of banana.
Easy-to-make Healthy Pumpkin Banana Nut Bread gets an extra flavor twist with the addition of nuts. Pumpkin makes the texture of a cake very moist.

I love this bread for breakfast, lightly toasted...

Healthy Pumpkin Banana Nut Bread (Gluten free, refined sugar free and lactose free) 

Ingredients:
4 eggs
4 tablespoons honey
150 g pumpkin puree
2 tablespoons lemon juice
lemon zeste
1 very ripe banana, peeled
120 g coconut milk
20 g olive oil
85 g ground almonds + 2-3 tablespoons for pan
65 g desiccated coconut
100 g chopped dried apricots
80 g chopped walnuts
75 g amaranth flour
1 teaspoon baking soda
Pinch of salt 

Preparation:
1. Prepare baking pan - grease it and sprinkle 2-3 tablespoons of ground almonds
inside a 26 x 11 cm pan and shake to coat all greased surfaces (or cover the pan with parchment paper).
2. Preheat the oven to 180°C.
3. Whisk together the ground almonds, walnuts, dried apricots, desiccated coconut, amaranth flour, baking soda and salt until combined. Set aside.
4.In a stand mixer bowl combine eggs and honey, beat until smooth.
5. In the meantime, mash the ripe banana with a fork until smooth. Combine pumpkin, banana, juice and zest of lemon.
5. Combine coconut milk with olive oil in a small cup. Set aside.
6. Stir the pumpkin mixture into the eggs, beat on medium until combined. Add the flour mixture, half at a time, mix again.
7. Pour into baking pan.
8. Bake in the oven for 70 minutes (check at 50 minutes) or until a tester inserted into the center comes out clean.
9. Remove the cake from the oven. After 15 minutes remove from the pan, put on wire rack to cool completely.

Enjoy!


Remarks:
1. The best bananas to use for banana bread are those that are over-ripe. The yellow peels should be at least half browned, and the banana inside sweet and squishy.
2. I didn't use any glaze, it is perfectly fine for me and easy to go for kids au naturel especially if you like it toasted day after.
 
IMG_0088


IMG_0068


Smacznego!